Strona główna Historie Niezwykli paraolimpijczycy w Tokio cz. I

Niezwykli paraolimpijczycy w Tokio cz. I

29
1

Niezwykłe historie paraolimpijczyków

Od wtorku 24.08.2021 roku trwa rywalizacja paraolimpijczyków w Tokyo. O najwyższe trofea walczą prawdziwi bohaterowie. Osoby, które mimo niepełnosprawności się nie poddały, a ich deficyty nie tylko ich nie ograniczyły, ale też dały impuls do pokazania sobie i światu, że niepełnosprawny nie znaczy słabszy. Każdy z tych sportowców zasługuje na ogromne uznanie. I każdy z nich to inna, zwykle ciężka i przykra historia. Jednak niektóre z nich warte są nagłośnienia i przybliżenia kibicom. Jedne przerażają, inne napawają optymizmem. Jednak bez wątpienia – trzeba  je poznać.

Abbas Karimi to paraolimpijczyk urodzony w Afganistanie. Jest jedyną osobą pochodzenia afgańskiego, która bierze udział w tegorocznych rozgrywkach. Pozostali sportowcy z powodów zmian politycznych, nie mogli się pojawić na olimpiadzie. Jak to się zastem stało, że Abbas Karimi startuje w igrzyskach?

24-latek z Kabulu urodził się bez rąk. Przez lokalną ludność był odrzucony, szykanowany. Rodzice próbowali chronić syna i by zapewnić mu bezpieczeństwo, trzymali go w domu z dala od zewnętrznego świata. Jednak jako chłopiec łaknął kontaktu z rówieśnikami, a ci od niego uciekali, szydzili z niego, drwili. Równocześnie Abbas zaczął trenować kickboxing i zaczął wykorzystywać nabyte umiejętności, by mścić się na kolegach. Stał się agresywny i nieprzewidywalny. Brat namówił go, by spróbował swoich sił w wodzie. W okolicy został otwarty właśnie mały basen, więc chłopak mógł wejść do niego i oddać się relaksowi. Od tej pory pokochał wodę, każdą wolną chwilę spędzał na basenie. Sytuacja w kraju stawała się jednak coraz bardziej napięta. W związku z tym Abbas Karimi wraz ze swoim bratem postanowili potajemnie uciec z kraju. Początkowo chłopcy przedostali się do Iranu, a następnie ruszyli w kierunku Turcji. Przeprawa była niezwykle trudna i niebezpieczna. Obaj niejednokrotnie stawali w obliczu zagrożenia życia. W Turcji zamieszkali w obozach dla uchodźców, co jakiś czas je zmieniając. W wolnych chwilach, gdy tylko miał możliwość, Abbas Karimi trenował na lokalnych basenach. Między 2013-2016 rokiem zdobył kilkanaście medali na mistrzostwach krajowych. Niestety, na międzynarodowych nie miał szans. Nie z powodu braku odpowiednich wyników, a z powodu braku obywatelstwa. Szczęśliwie został zauważony przez amerykańskiego trenera. Ten skontaktował się z komisarzem USA do spraw uchodźctwa i sformalizował wyjazd Karimiego do Stanów Zjednoczonych ze statusem uchodźcy. Od tego czasu zaczął odnosić ogromne sukcesy na arenie międzynarodowej, a w tym roku zadebiutował na paraolimpiadzie w Tokyo. Co ciekawe, nie reprezentuje ani Afganistanu, ani Turcji, ani Stanów Zjednoczonych. Występuje pod egidą reprezentacji uchodźców.

Haven Faith Shepard to kolejna młoda pływaczka biorąca udział w tegorocznej paraolimpiadzie. Urodziła się jako zdrowa dziewczynka w wietnamskiej rodzinie. Kiedy miała kilkanaście miesięcy, rodzice wzięli ją na ręce a sami obłożeni ładunkami wybuchowymi, zdetonowali bomby. Zginęli na miejscu, a mała wietnamka, choć w ciężkim stanie, przeżyła eksplozję. Niestety – w jej wyniku straciła obie nogi. Po zaledwie kilku miesiącach, została adoptowana przez amerykańskie małżeństwo Shelly i Roba Sherpard z Carthage w stanie Missouri. Tam zaczęła swoją karierę sportową startując w zawodach zarówno dla osób z niepełnosprawnościami, jak i tych dla pełnosprawnych sportowców. Co więcej trenuje nie tylko pływanie. Początkowo trenowała biegi – również osiągając sukcesy. Dopiero w 2016 roku zainteresowała się pływaniem. Jej działalność wiąże się nie tylko z uprawianiem sportu. Jest również modelką pracującą dla Models of Diversity oraz rzeczniczką prasową w Challenged Athletas Fundation.

Róża Kozakowska – polska reprezentantka paraolimpiady w rzucie maczugą. Zdobyła złoty medal i pobiła rekord świata. Mało kto wie jaka traumatyczna historia naznaczyła jej życie.

Róża od dzieciństwa przeżywała piekło w domu. Była maltretowana wraz z matką przez ojczyma. Wielokrotnie trafiała w ciężkim stanie do szpitala po kolejnych atakach swojego oprawcy. Mimo, że sprawa jest poważna, sama Kozakowska śmieje się, że dzięki temu została sportowcem. Musiała uciekać przed ojczymem. Jeśli jej się nie udało, była za wolna, potknęła się – kończyło się to dla niej tragicznie. Była nie tylko bita, ale wielokrotnie atakowana siekierą, czy nożem – nawet w miejscach publicznych. Kiedy jej oprawca został skazany i poszedł do więzienia, jej koszmar się nie skończył. Została ugryziona przez kleszcza i zachorowała na neuroboreliozę. Ta sukcesywnie miesiąc po miesiącu odbiera jej władzę nad ciałem. Mimo to olimpijka nie poddaje się. Nie tylko się leczy i aktywnie trenuje osiągając najwyższe możliwe sukcesy, ale też postanowiła wyprowadzić się z domu. Niestety z powodów finansowych nie stać jej na wynajem mieszkania. Mieszka w ….kontenerze, który zakupiła ze swoich oszczędności i dzięki drobnemu wsparciu finansowemu matki. Chciałoby się tę historie zakończyć happyendem, jakim jest chociażby triumf odniesiony na igrzyskach. Niestety, niebawem oprawca wychodzi z więzienia, a Róża Kozakowska jest pewna, że będzie się mścił. Nadal boi się o własne życie…

Te ciężkie doświadczenia często wzmacniają sportowców, i prawdopodobnie bez nich nie byliby w tym miejscu na arenie sportowej, w jakim są obecnie. Jednak ogrom nieszczęścia jaki na nich spadł powoduje niedowierzanie, że są w stanie dalej walczyć. Te przykre historie nigdy nie powinny się wydarzyć.

Takich niesamowitych, walecznych i silnych sportowców jest więcej i z pewnością będziemy się Wami dzielić ich historiami.

Zobacz również:

1. Marcin Gortat Camp – relacja z Warszawy

2. Sport dla dzieci niepełnosprawnych oraz rehabilitacja przez sport

Poprzedni artykułMarcin Gortat Camp – relacja z Warszawy
Następny artykułNiezwykli paraolimpijczycy cz. II

1 KOMENTARZ

  1. […] Coates mieszkał w Palgrave w RPA. Trudnił się przeróżnymi pracami, między innymi przewoził ludzi po rzece Zambaz. Pewnego dnia podczas spokojnej wycieczki, płynąc samotnie na 5- cio metrowym kanu, jego życie zmieniło się na zawsze. Nagle poczuł, że jego łódź unosi się do góry. Spojrzał w dół i zobaczył, że podnosi ją ogromny hipopotam. Wciągnął go z impetem pod wodę i chwycił w paszczę. Chciał go zjeść. Coates nie uszedł by  z życiem, gdyby nie przypomniał sobie, że najlepiej udawać martwego. Nie miał już nic do stracenia. I w istocie, hipopotam chyba mu uwierzył, bo go puścił i odpłynął. Z lękiem przedostał się do swojej łodzi, bojąc się, że zjedzą go krokodyle, gdy tylko wyczują krew. Przeszedł wiele operacji. W efekcie amputowano mu nogę. Po amputacji, gdy zrozumiał swoją niepełnosprawność, postawił sobie tylko jeden cel. Paraolimpiada. Postawił na łucznictwo.To już kolejne sylwetki wspaniałych olimpijczyków. Jeśli chcecie poznać inne historie, zapraszamy do lektury pierwszej części cyklu, kliknij w temat artykułu poniżej: 1. Niezwykli paraolimpijczycy w Tokio cz. I […]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj