cute kids with special needs playing with developing toys while sitting at the desk in daycare center

Rozpoczęcie edukacji przedszkolnej to wielkie wydarzenie dla każdego malucha i jego rodziców.  Towarzyszy mu często stres, przejęcie, lęk separacyjny. Rodzice wybierając przedszkole dla swojej pociechy zwykle kierują się opiniami o danej placówce, zajęciami dodatkowymi jakie oferuje oraz jej położeniem, by poradzić sobie z logistyką dnia codziennego.

W przypadku dzieci z niepełnosprawnościami czas pójścia do przedszkola jest jeszcze trudniejszy, a samo znalezienie odpowiedniej placówki, to często dla rodziców olbrzymie wyzwanie. Znacznie większe niż dla opiekunów zdrowych rówieśników.

Przedstawmy zatem ciut teorii.

By dziecko z niepełnosprawnością rozpoczęło edukację przedszkolną potrzebuje orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Takie orzeczenie przysługuje dzieciom: niesłyszącym, słabosłyszącym, niewidomym, słabowidzącym, z niepełnosprawnością ruchową, z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim, umiarkowanym lub znacznym, z autyzmem oraz z tzw. niepełnosprawnością sprzężoną (gdy u dziecka występuje więcej niż jedna z powyższych przyczyn). Orzeczenie wydawane jest przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną na wniosek prawnych opiekunów dziecka. W wydanym dokumencie znajdziemy: diagnozę dziecka, sugerowaną formę kształcenia (np. przez placówkę specjalną, integracyjną, ogólnodostępną) oraz zalecane terapie (np. psychologiczna, SI, terapia wzroku).

A jakie są realia?

Niestety, mimo iż orzeczenie precyzuje wszelkie potrzeby dziecka i sugeruje na jaką terapię dziecko powinno uczęszczać, to już przepisy nie określają czasu trwania terapii, ani jej częstotliwości. Decyzję o ilości godzin poszczególnych terapii podejmuje dyrektor konkretnej placówki. Rozbieżności pomiędzy ofertami terapeutycznymi w różnych przedszkolach potrafią być ogromne, tak samo jak rozmaity jest poziom prowadzonych zajęć.

I znów odrobina teorii.

Dziecko z orzeczeniem ma  do wyboru kilka rodzajów placówek:

– przedszkole ogólnodostępne – jest to opcja bardzo rzadko wybierana i raczej jedynie przez rodziców dzieci wysoko funkcjonujących. W przedszkolach tych grupy są duże (nawet 30-osobowe) i brakuje zajęć terapeutycznych.

– przedszkole integracyjne – to opcja wybierana zarówno przez rodziców dzieci całkowicie zdrowych jak i lepiej funkcjonujących dzieci z niepełnosprawnościami. Grupy są mniejsze (do 20 dzieci) i tylko kilkoro dzieci z grupy ma orzeczenie. Opiekę nad dziećmi sprawują minimum dwie osoby, w tym jeden pedagog specjalny.

– przedszkole specjalne – uczęszczają do niego wyłącznie maluchy posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Zazwyczaj przyjmowane są dzieci z niepełnosprawnością sprzężoną. Zajęcia są prowadzone przez wysoko wykwalifikowanych specjalistów, m.in. rehabilitantów, logopedów, psychologów.

– grupę specjalną w przedszkolu integracyjnym bądź ogólnodostępnym – w przedszkolu o strukturze ogólnodostępnego lub integracyjnego wydzielona jest jedna lub kilka grup specjalnych/terapeutycznych działających na zasadach przedszkola specjalnego.

Wydaje się więc kluczowym, wyrobienie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego i rekrutacja do placówki, która będzie dostosowana do stopnia niepełnosprawności naszego dziecka. W teorii jest to proste i bardzo logiczne. Schody zaczynają się, gdy faktycznie trzeba znaleźć przedszkole dla dziecka z niepełnosprawnością. Szczególnie jeśli ta nie jest umysłowa, a ruchowa bez sprzężenia.

Otóż okazuje się, że w Polsce nie tylko przedszkola ogólnodostępne w większości nie są przystosowane dla dzieci z niepełnosprawnościami ruchowymi, ale również te integracyjne i specjalne. Oczywiście największym problemem są rozwiązania architektoniczne. Przedszkola mają schody, nie posiadają podjazdów, nie mają odpowiednich poręczy w toalecie, co powoduje, że absolutnie odmawiają przyjęcia dziecka z dużym deficytem ruchowym. Obecnie większość placówek tworzy oferty dla dzieci z niepełnosprawnościami intelektualnymi oraz spektrum autyzmu, a wciąż brakuje rozwiązań dla dzieci np. w normie intelektualnej a poruszających się na wózkach inwalidzkich. O ile dzieci z lekką niepełnosprawnością ruchową mogą z powodzeniem odnaleźć się w grupie integracyjnej, o tyle te na wózkach, które potrzebują dużej pomocy w codziennych czynnościach (toalecie, jedzeniu, przemieszczaniu się), nawet jeśli przedszkole jest dostosowane architektonicznie, mogą nie poradzić sobie wśród dwudziestki równolatków, którymi opiekuje się zaledwie dwóch pedagogów. Przedszkole specjalne natomiast przyjmuje wyłącznie dzieci z tzw. sprzężeniami, i jeśli jedynym deficytem u dziecka jest problem ruchowy – nie ma wówczas szans na przyjęcie do takiej placówki. Jeśli już jednak uda się obejść przepisy (co się zdarza!) i szczęśliwie przedszkole specjalne wyrazi zgodę na przyjęcie pod swoje skrzydła dziecka poruszającego  na wózku  będącego w normie intelektualnej, pojawia się problem poziomu nauczania i braku kontaktu z rówieśnikami dobrze rozwijającymi się poznawczo.

Reasumując, o ile rodzice dzieci z autyzmem bądź z problemami poznawczymi mogą jeszcze znaleźć placówkę odpowiadającą potrzebom ich pociech, o tyle opiekunowie dzieci z niepełnosprawnością ruchową w stopniu znacznym bez sprzężenia, mają twardy orzech do zgryzienia.

Wiele przedszkoli specjalnych i integracyjnych oferuje również zajęcia przygotowawcze przed przyjęciem w szeregi przedszkolaków. Różnią się one tym, że odbywają się znacznie wcześniej niż adaptacje w przedszkolach ogólnodostępnych. Często nawet kilka miesięcy przed okresem rekrutacyjnym. Dzięki temu personel placówki ma szansę poznać dziecko i ocenić jego możliwości poradzenia sobie w konkretnej placówce, czy grupie.

Zdarza się też, ze w toku uczęszczania dziecka do przedszkola pedagodzy i sami rodzice obserwują, że dziecko nie odnajduje się w danym typie placówki. Może na przykład zostać przyjęte do przedszkola specjalnego jako dziecko niemówiące, a w międzyczasie zacząć się komunikować werbalnie i być gotowym do przeniesienia do przedszkola integracyjnego. I odwrotnie, może się okazać iż dziecko w grupie integracyjnej nie odnajduje się, potrzebuje więcej uwagi niż pozostali rówieśnicy, ilość dzieci go przerasta i najlepszym rozwiązaniem okazuje się zamiana na przedszkole specjalne.

I jeszcze dwa słowa o tym, na co warto zwrócić uwagę wybierając placówkę. Pamiętajcie, by postarać się ocenić w jakiego typu placówce Wasze dziecko się odnajdzie. Czy lepiej zadziała na niego duża grupa, zdrowszych dzieci która pociągnie je do przodu. Czy może przeciwnie, dziecko zamknie się w sobie mając dookoła głównie zdrowych rówieśników i wycofa w relacjach. Ważnym czynnikiem do  oceny z pewnością jest dostosowanie architektoniczne przedszkola do niepełnosprawności ruchowej, jeśli takową właśnie Twoje dziecko posiada. Konieczne jest również zapoznanie się z ofertą terapeutyczną oraz zwrócenie uwagi na to, czy przedszkole ma personel przeszkolony z komunikacji alternatywnej, jeśli Twoje dziecko porozumiewa się niewerbalnie. Zwróćcie również uwagę na godziny pracy placówki. Bardzo często te specjalne, zamykane są znacznie wcześniej niż integracyjne czy ogólnodostępne, a to w przypadku planowania powrotu do pracy może być niezwykle istotne w wyborze przedszkola.

Jeśli decyzja o pójściu do  przedszkola przed Wami, zachęcam by zacząć orientować się w ofertach i szukać właściwej placówki zdecydowanie wcześniej niż w przypadku zdrowych rówieśników. Zdarzają się przedszkola specjalne, które oferują grupy wyżej funkcjonujące. Bywają też placówki integracyjne, które w swoje szeregi przyjmują dzieci z dużą niepełnosprawnością ruchową zapewniając mu dodatkową osobę do opieki. Ale miejsc takich jest niezwykle mało, a zainteresowanie jest ogromne. Często jedyną szansą na znalezienie miejsca w przedszkolu  jest czekanie, aż inne dziecko zrezygnuje bądź  zakończy edukację przedszkolną. A to może trwać…

Poprzedni artykułUlga rehabilitacyjna – trafne pytania i cenne odpowiedzi
Następny artykuł100-tne urodziny białej laski
Nazywam się Agnieszka Jóźwicka i jestem mamą pięcioletniego Olinka. Zawsze byłam bardzo aktywna i nie tyle musiałam, co chciałam robić więcej niż moi rówieśnicy. Od szóstego roku życia grałam na fortepianie, skończyłam podstawową i średnią szkołę muzyczną, występowałam w Teatrze Polskim w Warszawie, gościnnie brałam udział w licznych programach telewizyjnych dla dzieci i młodzieży. Na pierwszym roku studiów (muzykologia na Uniwersytecie Warszawskim) poszłam na staż do radiowej Trójki i… zostałam w niej przez kilka lat pracując jako reporter w redakcji aktualności. Mimo iż skończyłam studia muzykologiczne, na dobre związałam się z dziennikarstwem i mediami. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania w mediach i kontynuowałam swoją medialną przygodę kolejno pracując w czołowych firmach produkcyjnych oraz w stacjach TVN i TTV. Praca w mediach nigdy nie była moim przykrym obowiązkiem, a zawsze pozytywnym wyzwaniem i adrenaliną, bez której nie potrafiłam funkcjonować. Wtedy jeszcze nie wiedziałam z jaką adrenaliną przyjdzie mi się mierzyć w przyszłości. I to nie w pracy, a prywatnie. W 2015 roku wyszłam za mąż, a już w 2016 roku zostałam mamą wymarzonego synka – Aleksandra, zwanego przez wszystkich Olinkiem. To on wywrócił świat całej rodziny do góry nogami i to kilka razy. Pierwszy, gdy w dwunastym tygodniu ciąży otrzymałam diagnozę wady wrodzonej nerek u Olinka. Drugi, gdy zupełnie niespodziewanie urodził się na przełomie 26 i 27 tygodnia ciąży. Trzeci, gdy otrzymaliśmy diagnozę – Mózgowe Porażenie Dziecięce Czterokończynowe. Dziś jestem przede wszystkim mamą, żoną, fizjoterapeutką, pielęgniarką, osobą która chce sprawić by syn był w przyszłości osobą samodzielną, i nieustannie poszukuje na to sposobu i środków. W wolnej chwili prowadzę na facebooku funpage „Olinek” , aukcję charytatywną na rzecz Olka i innych osób walczących o zdrowie i życie „#DLAOLINKA” oraz stronę na facebooku „MPDzieciak”, na której testuję wraz z synem zabawki dla dzieci z niepełnosprawnościami. Czy mam jakieś marzenia? Jedno największe – by mój Syn był szczęśliwy.